Witamy w świecie samolotów i silników Jabiru produkcji australijskiej na lotnisku w Michałkowie nieopodal Ostrowa Wlkp. Jeżeli Australia kojarzy Ci się wyłącznie z kangurami to zapewniamy, że zmienisz zdanie.
 Jabiru J430
 Jabiru J160

SPRZEDAM - Jabiru J160 (kat. Special - 2 osobowy)
Rok produkcji : 2006 Nalot : 350 godzin
Silnik : Jabiru 2200 - 185 hp, benz. Avgas 100 lub samochodowa
Wyposażenie : radiostacja Microair M760, transponder Microair T2000,
GPS - Geopilot, sztuczny horyzont, żyrobusola (vacum)
V przelotowa - 95 knots, zużycie paliwa 15 l/h, Avgas 100 lub samochodowa

W NASZEJ OFERCIE

Jabiru 2200cc

6 cyl 120hp (89kW) @ 3300RPM
waga 81kG

Jabiru 3300cc

6 cyl 120hp (89kW) @ 3300RPM
waga 81kG

Jabiru 5100cc

8 cyl 180hp (134kW) @ 3000RPM
waga 120kG
cena: 45000 PLN
cena: 58950 PLN
cena: 85000 PLN

Jabiru J160

Jabiru J170

Jabiru J230

Microair M760 VHF

Microair T2000 SFL

Combo Kits

TL-2524

TL-3724

TL-3824

cena: 205.00 ($320.00)
cena: 385.00 ($599.00)
cena: 365.00 ($569.00)
[PDF 795 KB]
[PDF 575 KB]

AvMap Geopilot 2

AvMap EKP 4

Garmin GPSMAP 396

[PDF 1900 KB]
[PDF 2240 KB]
[PDF 240 KB]

GPS Uchwyt
Geopilot 2/Plus
GPS Uchwyt
AvMap EKP 4
GPS Uchwyt
Garmin 196/296/396/495/496



Nazywam się Jan Orzechowski, jestem przedsiębiorcą i pilotem turystycznym. Z przyjemnością pragnę Państwa poinformować, że w listopadzie 2004 roku zostałem przedstawicielem handlowym na Polskę - samolotów i silników firmy JABIRU Aircraft Ltd. AUSTRALIA. Stało się to na wystawie małych, turystycznych samolotów w Sebring na Florydzie. Czteroosobowy, 3-drzwiowy Jabiru J450, wystawiono wtedy w nowej kategorii samolotów klasy LSA - Light Sport Aircraft stworzonej w USA – od 1 września 2004r. Standardowo Jabiru występują w klasie „ultralight” oraz „experimental”.

Źródła amerykańskie i angielskie odważyły się stworzyć nawet porównania : JABIRU 160 - CESSNA 152, a także JABIRU J400 a CESSNA 172R Skyhawk.


Oprócz kilku różnych modeli samolotów Jabiru w naszej ofercie, na szczególną uwagę zasługują lekkie, aluminiowe silniki tej samej firmy w trzech wersjach 2200, 3300, 5100.
Wyjazd do Australii na kurs był spełnieniem życiowych marzeń i wspaniałą przygodą. W czasie wizyty w Australii zapadła decyzja o zakupie dwóch pierwszych kitów: Jabiru J160 i J430.

Aktualnie montujemy obydwa modele przy udziale przeszkolonego personelu i tworzymy nowe CENTRUM JABIRU Polska.
Siedziba mojej firmy - AJUST JABIRU Polska - mieści się w hangarze o pow. 500 m2 na terenie lotniska Michałków EPOM aeroklubu Ostrów Wlkp. Spotykamy się tutaj w weekendy – piloci, sympatycy latania, przyjaciele. Stąd często wylatujemy w kilka małych samolotów na inne lotniska. Atrakcją naszego lotniska w każdy weekend są skoki spadochronowe, z których zasłynęła znana już w Polsce Pyrlandia Boogie.

Zapraszamy Państwa na kawę do naszego klubu Jabiru - zobaczycie jak odbywa się montaż kitów w naszym hangarze. Jednym z pierwszych, honorowych gości naszej nowej firmy był Prezydent Miasta


Jesteśmy równocześnie dealerem produktów :
1. TL Elektronic Czechy –Cyfrowe instrumenty lotnicze.
2. AvMap Włochy: EKP IV oraz Geopilot - urządzenia do nawigacji lotniczej.
3. AIRCRAFT SPRUCE USA - instrumenty lotnicze.
4. ORACOVER folia samolotowa samoprzylepna.

Doskonałe uzupełnienie naszej australijskiej oferty stanowią produkty :

Microair Avionics - radiostacja, transpondery - tym bardziej, że obie firmy mają swoją siedzibę w tej samej miejscowości w Australii - Bundaberg - Queensland.


Z lotniczym pozdrowieniem
Jan Orzechowski.

Oferujemy kity (zestawy) do samodzielnego montażu.
Zapewnimy Ci opiekę przy montażu, oblocie i rejestracji.

Jabiru - ptak australijski; napisał: Bogdan Szwarc
AUSTRALIJSKI BOCIAN

Nie... nie to nie będzie o ornitologii! Chociaż uwielbiam przyrodę i lubię wpatrywać się w majestatyczne kręgi zataczane przez nasze rodzime, poczciwe "klekoty". Nie będzie to sensacyjny opis zabłąkanego na naszej gościnnej ziemi, a może raczej gościnnym powietrzu, przybysza z Australii.

Będzie to opis mojego spotkania z równie pięknym, ale mechanicznym ptakiem. Przywiezionym z antypodów w drewnianych skrzyniach. Wtedy nie bardzo przypominał on tę piękną sylwetkę samolotu na którą mogłem dzisiaj patrzeć. Trzeba było nie mało wysiłku aby samolot przybrał swój obecny wygląd. Dla kogoś kto zakochał się w lataniu - każdy ptak ma duszę, a w szczególny sposób dostrzega ją w tych - zbudowanych ludzką ręką. Ten wtorek nie zapowiadał się niczym szczególnym. Od rana nasiadówka przy komputerze doprowadzająca do przemęczenia oczu. Nagle w głośniku odezwał się głos połączenia Skype. O... to Pan Janek! Serdeczne przywitanie po długim okresie braku kontaktu. Po kilku minutach rozmowy dochodzimy do wspólnego stanowiska, ze tak pięknej, jesiennej pogody nie wolno zmarnować! Umawiamy się na spotkanie na Leszczyńskim lotnisku. Na samą myśl o lotnisku puls zaczyna przyśpieszać, a w pięty jakby coś zaczynało przygrzewać. No cóż tak już mam i myślę, ze to nie dotyczy tylko mnie! Z Ostrowa przy dobrych warunkach do Leszna jest około trzydzieści minut lotu, mnie dojazd zajmuje około dwudziestu minut. Pan Janek wkrótce zajmuje się przygotowaniem i zatankowaniem samolotu, a ja przekładam zaplanowane obowiązki na inny termin.

Pomysł i konstrukcja samolotów Jabiru powstały co prawda hen za oceanem, gdzie słońce "chodzi spać" ale to w niczym nie przeszkodziło aby ten samolot zadomowił się w naszym kraju. Zadomowił się bo został przygarnięty przez jedną z tych osób, która urodziła się aby latać, nie tylko latać ale pracować i żyć dla lotnictwa. Mówię o Panu Janie Orzechowskim. Bo to on przywiózł z wystawy lotniczej na Florydzie pomysł "zagnieżdżenia" Jabiru na naszej ziemi. Moje pierwsze spotkanie z Jabiru miało miejsce ponad rok temu na lotnisku w Michałkowie koło Ostrowa Wielkopolskiego. Było to jednak spotkanie tylko połowiczne bo nie miałem możliwości zobaczyć tego pięknego ptaka w locie, nie wspominając o zasmakowaniu podniebnej podróży na jego skrzydłach. Pierwszym i jedynym latającym wtedy egzemplarzem Jabiru był czteromiejscowy J450.

Niestety, nieobecność na lotnisku właściciela i pilota tego samolotu spowodowała, że mogłem go tylko zobaczyć z bliska i zrobić kilka fotek. W hangarze trwały ostatnie prace przygotowujące do oblotu dwumiejscową wersję - J 160. To pierwszy samolot marki Jabiru, zmontowany w Polsce. Pod maską czekał na podjęcie swojego niełatwego zadania czterocylindrowy, aluminiowy silnik o mocy 85 KM. Podobnie jak cały samolot, rodem z Australijskiego miasteczka Bundaberg.

To tam, w głównej siedzibie firmy Jabiru powstało do tej pory ponad tysiąc pięćsset tych maszyn, które eksploatowane są we wszystkich zakątkach świata. Tam też wyprodukowano trudną do policzenia ilość silników, będących "dziećmi" miejscowych inżynierów.
Są to jednostki napędowe o czterech, sześciu i ośmiu cylindrach.

Okazały się na tyle niezawodne i ekonomiczne, że obecnie są montowane w najróżniejszych modelach samolotów. Dobra jakość niezwykle niskie koszty eksploatacji i stały dostęp do serwisu, a to wszystko w połączeniu z konkurencyjną ceną. Sprawiły, że szybko tym produktem zainteresowali się nasi lotnicy. W Polsce silniki te są eksploatowane oprócz samolotów Jabiru, również w takich maszynach jak Aeroprakt, Zodiac i Stoll. Jabiru równa się dobry, to nie tylko slogan reklamowy, to opinia którą napisało życie. Taką markę wyrobiły sobie te samoloty, a potwierdza ją wielu użytkowników spędzając tysiące godzin za ich sterami. Wkrótce stoję na betonce przed hangarem. Mimo drugiej połowy października soczyście zielona trawa i widok na płytę po której właśnie kołuje wilga wprawia mnie w dobry nastrój. Kilkadziesiąt metrów za moimi plecami życie pędzi w oszalałym tempie. Setki aut jadących w tylko ich kierowcom znanych kierunkach, przemieszczają się jakby od tej prędkości zależało czyjeś życie. Ja jednak stoję w innym świecie. Cisza i zieleń, życie jakby zwolniło. Wilga wolniutko toczy się w kierunku grupki oczekujących, porozumiewających się po rosyjsku osób. Troje z nich wsiada do samolotu by po chwili podziwiać widoki zarezerwowane przez wieki tylko dla ptaków. Nagle zza drzew wylatuje niemal bezgłośnie biała sylwetka samolotu. Obniżając lot na otwartych klapach wkrótce dotyka murawy lotniska. Podkołowuje w pobliże ogrodzenia by po krótkim czasie zatrzymać wytwarzający niewiele hałasu silnik. Po serdecznym przywitaniu wkrótce posilamy się obiadem w lotniskowej restauracji, opowiadając sobie przy tym co wydarzyło sie w naszym życiu w czasie gdy niemieliśmy okazji się spotkać. Dobrze, że reporterski nawyk z ostatnich kilku lat spowodował, ze zabrałem ze sobą aparat fotograficzny. W trakcie rozmowy okazało się bowiem, że nowy, dwumiejscowy Jabiru niema jeszcze zdjęć w locie, a piękne jesienne słońce stwarza warunki by ten brak uzupełnić. Wkrótce też powędrowałem w kierunku środka lotniska by uchwycić prezentującego swoje wdzięki Jabiru. Pilot starał się pokazać samolot z jak najlepszej strony - zarówno dosłownie jak i w przenośni. Kila nalotów z różnych kierunków i na różnych wysokościach umożliwiło wykonanie całkiem sporej liczby fotek. Teraz przyszła kolej na zdjęcia w locie. Pilot po wylądowaniu podkołował do mnie i wkrótce zająłem miejsce obok niego. Teraz skrzydła "australijskiego bociana" unoszą także mnie. Piękna pogoda to też wspaniałe widoki. Zasiane oziminami pola są niezwykle soczyście zielone, a oświetlone promieniami słońca miasto to równie niezapomniane wrażenie. Pod nami znany w całym kraju i nie tylko stadion żużlowy, przelatujemy wzdłuż wiaduktu na którym ciągle pędzą samochody. Opodal pływalnia z kortem tenisowym i wkrótce znowu lecimy nad polami. Samolot przemieszcza się z dużą prędkością, która dochodzi do 200 km/h. Jest przy tym bardzo zwrotny, łatwo poddaje się manewrom wykonywanym przez pilota. Nawet turbulencja która dzisiaj daje się nieco we znaki nie jest problemem w pilotażu. Staram się uwiecznić na fotografiach jak najwięcej chwil i widoków z tego lotu, nawet nasze podobizny w kabinie. Oblecieliśmy spory obszar, ale czas mimo, ze wydaje się jakby zwolnił, niestety płynął w swoim stałym rytmie. Obowiązki wzywają aby wyrwać nas z tej sielanki, no i wkrótce w ciszy stoimy przed hangarem. Umawiamy się jednak na dłuższy lot, może nawet na jakąś kilkudniową wycieczkę po Polsce. Z Jabiru to całkiem możliwe, duża prędkość przy niewielkim spalaniu, sprawia, że koszty podróży są porównywalne z jazdą średniej klasy samochodem! No... ale przyjemność lotu tym samolotem z innymi sposobami podróżowania - to już jest nieporównywalne!!!

napisał: Bogdan Szwarc




Mapy pogody
Movies
SAMOLOTY UŻYWANE Z USA